DJI – a raczej należąca do tego giganta branży dronowej marka Avinox – znów chce zawładnąć sceną e-bike. A pomóc w tym mają dwa nowe silniki, które pokazują, że Chińczycy mają w swoich rękach naprawdę solidną technologię.
Kiedy DJI zapowiedziało wejścia na rynek rowerów elektrycznych, wiele osób traktowało to jako ciekawostkę. Tymczasem silnik Avinox M1 to jedna z najciekawszych jednostek napędowych na rynku, a druga generacja tego silnika wygląda jeszcze lepiej.
Moment 150 Nm? Totalne szaleństwo prosto z Chin
Wielu się tego spodziewało, tym bardziej że do rowerów trafią dwie jednostki – flagowy Avinox M2S oraz mniejszy M2. A ich osiągi? Wow. W przypadku M2S mamy spodziewać się momentu obrotowego sięgającego w peaku 150 Nm, z kolei maksymalna moc to 1 500W (1300 W w przypadku baterii 600 Wh), z kolei model Avinox M2 zapewni odpowiednio: 125 Nm oraz 1100 W mocy.
To potężne wartości, które bez wątpienia trafią w gusta osób szukających elektrycznych MTB czy SUV-ów z najwyższej możliwej półki. Także cenowej, ma się rozumieć.

Lekki, a potrafi wiele
Co istotne, ta wydajność mieści się w wadze 2,6 kg, co jak na tak mocny silnik jest zaskakująco dobry wynikiem. Avinox M2S posiada także specjalny czujnik temperatury oraz podwójną przekładnię, z kolei model M2 posiada klasyczną przekładnię śrubową. W kwestii obudowy – w porównaniu z pierwszą generacją – zmieniło się niewiele. Właściwie można tu dostrzec nieco inny układ żeberek chłodzących i to by było na tyle.
Czytaj także: Kellys rozbija bank. Nowy e-MTB to model z silnikiem 105 Nm i baterią 900 Wh!
Silniki to nie wszystko
Uwagę zwraca fakt, że nowe silniki od Avinox są kompatybilne z oryginalnymi bateriami o pojemności 600 i 800 Wh, ale producent dokłada jeszcze jedną opcję. Avinox FP700 to akumulator 700 Wh, który obsługuje szybkie ładowanie – dzięki temu 80 proc. pojemności baterii osiągniemy w zaledwie 1:16 h. Imponujący wynik, a waga 3,18 kg także niczego sobie.

Oczywiście do kompletu Avinox dorzuca także dwa nowe wyświetlacze – obydwa z 2-calowymi ekranami OLED. Do tego dorzucamy funkcjonalną aplikację Avinox Ride z obsługą dodatkowych akcesoriów, powiadomieniami o lokalizacji pojazdu i odblokowywaniu roweru z wykorzystaniem Bluetooth i voila – kapitalnie prezentujący się system e-bike gotowy.
Nowe silniki Avinox już niebawem znajdziemy w pierwszych rowerach elektrycznych, zapewne dostępnych za godne (i to bardzo) pieniądze. A o pierwszych modelach przeczytacie u nas dosłownie za moment.

